|
Już niedługo wakacje. Miejmy nadzieję, że lato nie poskąpi nam słonecznych, ciepłych, plażowych dni. Będziemy mogli naładować energetyczne akumulatory, odpocząć i zadbać o siebie bardziej niż w czasie pracowitego roku. Aby wykorzystać letnie dni z pożytkiem dla zdrowia i urody warto już teraz zadbać o skórę i odpowiednio ją przygotować do pełni lata.
Kiedy jest zbyt biała...
Zdarza się, że w pierwszych promieniach wiosennego słońca, kiedy patrzymy na naszą skórę, z przerażeniem stwierdzamy, że jest blado-sina i w żadnym wypadku nie nadaje się do publicznego wyeksponowania. A niedługo już trzeba będzie zdjąć rajstopy, bo upał nie pozwoli nam się w nich gotować. Co zatem zrobić, aby choć trochę poprawić to, co zimą zaniedbałyśmy?
Najpierw warto sięgnąć po betakaroten w kapsułkach i sok z marchwi. Efekt nie będzie natychmiastowy, ale koloryt skóry powinien się poprawić – będzie również gładsza i odporniejsza na letnie słońce. Obecnie na rynku jest cała masa preparatów „muskających słońcem” oraz samoopalaczy, którymi także możemy się poratować. Żeby jednak dobrze wyglądały np. na nogach, musimy nad tym trochę popracować.
Samoopalacz i peeling raz w tygodniu
Przed nałożeniem preparatów brązujących, (ale również, żeby pobudzić mikrokrążenie w skórze i pozbyć się martwych, zrogowaciałych komórek naskórka) należy dokładnie złuszczyć skórę za pomocą peelingu - ze szczególnym zwróceniem uwagi na okolice kolan i łokci. Najlepiej zrobić to dwa razy, aby naskórek wygładził się i wyrównał (tam gdzie będzie grubsza warstwa rogowa pojawią się ciemniejsze plamy) i dopiero położyć samoopalacz. Rozsmarowujemy go bardzo dokładnie, całymi dłońmi, bardzo równo i staranie. Jeśli robimy to rano, należy odczekać 15-20 min. przed założeniem rajstop. Jeśli wieczorem – 30 min. przed położeniem się do łóżka, aby nie zetrzeć preparatu, zanim całkowicie się wchłonie. Po jego zastosowaniu zawsze bardzo dokładnie należy umyć ręce wodą z mydłem i szczoteczką do paznokci. Jeśli mimo to skóra dłoni ciemnieje, trzeba nakładać go w chirurgicznych rękawiczkach (warstwa rogowa na dłoniach jest dużo grubsza niż w innych miejscach i często niepotrzebnie „łapie” kolor). Jeśli nakładamy samoopalacz na twarz – uważajmy na linię włosów i brwi – tam również naskórek łatwiej się zabarwia (po zastosowaniu kremu samoopalającego można te miejsca przetrzeć wilgotną watką).
Kremy, balsamy, mleczka do ciała
Wysuszona skóra po zimowym „duszeniu się” w rajstopach i spodniach będzie wdzięczna za każdą ilość odżywczych kosmetyków. Po kąpieli nie można zapominać o balsamach nawilżających, oliwkach lub kremach do ciała (zależy od indywidualnych preferencji). Już po tygodniu różnica będzie widoczna – skóra wygładzona i poprawiony koloryt. Na rynku pojawiły się balsamy do ciała z wyciągami z marchewki i orzecha włoskiego – ich stosowanie to również dobry pomysł, aby poprawić wygląd skóry. Jeśli ktoś lubi długo wylegiwać się w wannie, warto do wody dolać odrobinę oliwki hydrofilnej i pamiętać, aby woda nie była zbyt gorąca.
Słońce, a może solarium?
Opalanie w solarium tym się różni od opalania na słońcu, że promienie lamp opalających mają odpowiednią długość – taką, aby działać głównie na pigmentację (brązowienie) skóry – jest to głównie promieniowanie UVA. Zminimalizowane jest promieniowanie UVB i całkowicie wyeliminowane UVC. Promieniowanie UV w solariach jest więc kontrolowane (w przeciwieństwie do słonecznego – dziura ozonowa), ale niestety pozostaje cały czas promieniowaniem ultrafioletowym.
Promienie UV są niewątpliwie szkodliwe dla skóry i przyczyniają się do jej starzenia. Jest to prawda stara jak świat. Skóra w obronie przed nimi wytwarza melaninę (brązowy pigment), który ma ją ochronić przed wnikaniem ich w głębsze warstwy naskórka. Każda ekspozycja na promieniowanie ultrafioletowe prowadzi do zniszczenia pewnej ilości komórek, których rozpad powoduje właśnie uwalnianie melaniny – tak tworzy się opalenizna. Słońce i solarium inicjuje również powstawanie wolnych rodników odpowiedzialnych za starzenie się. Mając świadomość, czym grozi korzystanie z niewinnego słoneczka mamy wybór - opalać się, aby przez jakiś czas mieć skórę w innym odcieniu czy też pozostać białym. Odpowiedź niestety najczęściej brzmi – opalać się. Co więc zrobić, aby zminimalizować negatywne skutki opalania i zintensyfikować pozytywne?
Jak się opalać „na zdrowie”
Podstawowymi, letnimi kosmetykami na plażę są kosmetyki z filtrem słonecznym. Są niezbędne, kiedy zamierzamy wystawić skórę na promienie UV. Są oznaczone najczęściej liczbą i skrótem SPF (np. 5 SPF). SPF oznacza „czynnik ochrony przed promieniowaniem” (sun protecting factor) i mówi o ile dłużej można przebywać na słońcu bez negatywnych skutków. Jeśli skóra reaguje na słońce pierwszym zaróżowieniem po 15 minutach, to stosując krem z filtrem nr 5 przedłuża się ten czas pięciokrotnie (tzn. zaróżowienie lub fachowo – najmniejszy stwierdzalny odczyn - pojawi się po 5 x 15 min, czyli po 1 godz. 15 min). Dlatego im większa liczba wskaźnika ochrony tym dłużej można przebywać na słońcu bez obawy oparzenia. Nie oznacza to, że skóra nie zbrązowieje – oznacza jedynie, że nie zareaguje oparzeniem słonecznym. Z czasem, kiedy powstanie własny system ochrony (opalenizna) używa się kremów z niższym wskaźnikiem SPF. Kilka seansów w solarium przed wyjazdem na wakacje daje ochronę równą ok. 2-3 SPF, samoopalacz – żadnej.
Należy więc pamiętać, że krem z filtrem jest niezbędny w każdej plażowej kosmetyczce!
A jeśli jednak przesadzimy ze słońcem (SOS dla skóry z poparzeniem słonecznym)
Jeśli po jakimś czasie od zejścia z plaży skóra stanie się czerwona, będzie piekła i bolała to najprawdopodobniej oznacza oparzenie słoneczne! Każde oparzenie tego typu pozostawia trwałe zmiany w skórze – nigdy już w tym miejscu nie będzie zupełnie zdrowa, zawsze będzie wrażliwsza, skłonna do przebarwień, rozszerzonych naczyń krwionośnych i zmarszczek. Należy więc zrobić wszystko, aby ustrzec się przed tego typu konsekwencjami plażowej lekkomyślności.
Jeśli już jednak do tego dojdzie – po pierwsze należy zażyć aspirynę (usprawni krążenie, obniży temperaturę i stan zapalny), po drugie zastosować żel chłodząco-łagodzący (najlepiej aloesowy), panthenol (z apteki) lub łagodzący balsam po opalaniu, a jeśli ich nie ma pod ręką, należy zrobić okład z naturalnego jogurtu, kefiru, lub zsiadłego mleka. Nie wolno wychodzić na słońce dopóki objawy oparzenia całkowicie nie znikną. Kiedy minie pierwszy rumień, należy smarować skórę balsamem po opalaniu lub innym tłustym kremem. Trzeba też pamiętać, że spalona skóra szybko schodzi, a nowy, cienki naskórek jest jeszcze wrażliwszy i delikatniejszy niż normalny.
Prawdopodobnie żadna siła nie nikogo nie przekona, aby wrócić z wakacji z bladymi twarzami, warto jednak pamiętać, żeby ze słońca korzystać z UMIAREM!
W skrócie...
- Pierwsze opalanie po zimie musi być krótkie! Zdążysz się jeszcze opalić, a jeśli dojdzie do oparzenia już na wstępie – kolejne wyjście na słońce będzie trzeba odłożyć, co najmniej o tydzień.
- Jeśli powstało oparzenie słoneczne – wystąpiły pęcherze, obrzęk i/lub wysoka temperatura, nie wahaj się skorzystać z pomocy lekarza. Oparzenia i udaru słonecznego nie wolno bagatelizować.
- Trądzik pospolity – zwłaszcza nasilone zmiany ropne - jest przeciwwskazaniem do kąpieli słonecznych. Może pozornie nastąpić poprawa, ale w miejscu wyprysków powstaną przebarwienia.
- Gdy na skórze występuje bardzo wiele znamion barwnikowych (tzw. zespół znamion atypowych) nie powinno się wystawiać skóry na słońce. Osoba z tymi zmianami jest bardziej narażona na zdrowotne konsekwencje opalania.
- Jeśli po wakacjach stwierdzisz, że znamię (duży „pieprzyk”) jest większy, bolesny lub z czerwoną obwódką, bezwzględnie udaj się na konsultację do dermatologa. Nie lekceważ tego stanu!
- Zażywając jakiekolwiek leki – antybiotyki, środki antykoncepcyjne, uspokajające lub inne np. zewnętrznie stosowane środki przewciwtądzikowe - koniecznie upewnij się, że słońce nie spowoduje z nimi interakcji, co w konsekwencji może prowadzić do zmian skórnych np. w postaci przebarwień pigmentacyjnych (plam). Nawet picie ziół (np. dziurawca) lub ziołowe preparaty do włosów (np. Seboren) mogą zmienić reaktywność skóry na słońce.
- Pamiętaj, aby przebywając w pełnym słońcu mieć zawsze nakrytą głowę – nakrycie głowy chroni przed udarem słonecznym. Chroń też oczy (noś okulary z filtrem słonecznym) oraz pij nie mniej niż 2 litry płynów dziennie (8 szklanek).
- Unikaj przebywania na słońcu między 10 a 14 (zwłaszcza, gdy intensywność promieniowania jest zwiększona przez odbicie od wody lub piasku).
- Kremy z filtrem UV aplikuj co najmniej 10 minut przed ekspozycją na słońce – muszą się dobrze wchłonąć - oczywiście zawsze na czystą, pozbawioną makijażu skórę. Użyj go powtórnie, jeśli długo przebywasz na słońcu lub korzystasz z morskich kąpieli.
- Idąc na plażę nie używaj perfum i dezodorantów.
- Słońce poprawia nastrój (działa przeciwdepresyjnie), ale to jego jedyne pozytywne działanie, ponadto obniża odporność (działa immunosupresyjnie – stąd częste letnie opryszczki czyli tzw. „zimno”) .
- Synteza wit. D w skórze odbywa się przez cały rok i tyle słońce ile „nałapiemy” chodząc ulicą w zupełności do tej syntezy wystarczy – mitem jest, że trzeba się wylegiwać na plaży, aby uniknąć krzywicy.
|