|
„Przeciwieństwa się przyciągają” to bardzo popularne powiedzenie funkcjonujące przy uzasadnianiu doboru partnerów. Jest to prosta analogia do pewnych zjawisk fizycznych, a konkretnie cząstek, które faktycznie przyciągają się, jeżeli są odwrotnie naładowane (+ i –). Mówimy, że jeżeli ludzie bardzo różnią się od siebie, to jest bardzo prawdopodobne, że świetnie się razem dopasują. Tak, jak pan introwertyk i pani ekstrawertyk, albo kobieta z umysłem ścisłym i mężczyzna artysta. Podobno w ten sposób, na zasadzie wzajemnego uzupełniania się, mogą powstać trwałe związki.
Rzeczywiście różnice w cechach i zachowaniach czasami pozytywnie wpływają na relację damsko męską. Jednak duże różnice w większości przypadków powodują masę niepożądanych zjawisk, a partnerzy, którzy bardzo różnią się od siebie charakterologicznie, na dłuższą metę męczą się ze sobą.
Nasze cechy charakteru determinują nasze potrzeby. Np. osoba towarzyska nie wyobraża sobie życia w odosobnieniu przez dłuższy czas. Natomiast ktoś, kto lubi ciszę, spokój i samotność, nie będzie skory do częstych imprez i spotkań towarzyskich. O ile w początkowej fazie związku takie różnice nie będą miały znaczenia, o tyle w późniejszej fazie, gdy partnerzy już się sobą nacieszą, może to przysparzać nie mało kłopotów. Począwszy od spotykania się ze znajomymi w kawiarni, na koncercie i na imprezach, skończywszy na zapraszaniu kogoś do siebie do domu.
Różnice w charakterze to także różnice w postrzeganiu rzeczywistości. Skrajny ekstrawertyk inaczej będzie odbierał kontakt z drugą osobą, niż introwertyk. Moja koleżanka, dla której życie to rozmowa nie była w stanie przekonać swojego faceta, że dla niej długie rozmowy to normalność i styl życia. Bez względu na to, czy są to rozmowy z kobietą, czy mężczyzną. On przy każdej takiej rozmowie doszukiwał się podtekstów, a każdy męski rozmówca był potencjalnym zagrożeniem, bo w głowie mu się nie mieściło, że można z kimś tyle rozmawiać bez zaangażowania emocjonalnego.
Inne różnice, np. w podejściu do sposobu spędzania wolnego czasu, mogą również doprowadzać do konfliktów i niezrozumienia obu partnerów. Załóżmy, że jeden woli popołudnia spędzać na fotelu przed telewizorem, a drugi aktywnie, na spacerze, na basenie czy nawet na zakupach. Rodzi to niezadowolenie i frustrację każdej ze stron. Jedno marzy o wspólnym wyjściu, drugie o spokoju i samotności. Tego nie da się pogodzić na dłuższą metę.
Jestem przekonany, że jakkolwiek na początku związku przeciwności mogą się przyciągać na zasadzie ciekawości i chęci poznania tej innej strony życia, w długim okresie takie różnice doprowadzają wyłącznie do konfliktów, frustracji i wreszcie do rozpadu związku. Partnerzy, którzy chcą się wiązać na stałe muszą w podstawowych i najważniejszych kwestiach życiowych mieć podobne zdanie i potrzeby, bo nie będą potrafili być razem szczęśliwi.
|