|
Zwykliśmy uważać, że osobą odpowiedzialną za nawiązanie relacji damsko męskiej jest mężczyzna. I to on właśnie powinien jako pierwszy zainicjować rozmowę, czy inną formę kontaktu z kobietą. Wprawdzie w ostatnich latach emancypacja płci pięknej spowodowała, że panie znacznie częściej przejmują inicjatywę, jednak nadal przypadki, w których kobieta rozpoczyna kontakt, należą do rzadkości. A nie powinno tak być.
Począwszy od liceum przez wiele lat zrobienie pierwszego kroku było dla mnie przeżyciem dość traumatycznym. Nawet zwykłe poproszenie dziewczyny do tańca na dyskotece przyprawiało mnie o dreszcze, spocone dłonie oraz giętkość kolan. Bałem się odrzucenia i wyśmiania. Zawsze w takich sytuacjach marzyłem, że to dziewczyna podchodzi do mnie pierwsza i zaczyna rozmowę. Tak naprawdę zdecydowana większość facetów o tym marzy. I to nie tylko dlatego, że są nieśmiali.
Kobieta jest na uprzywilejowanej pozycji, ponieważ to ona zwykle decyduje i przebiera między absztyfikantami. To oczywiście ma też negatywne konsekwencje, szczególnie dla pań, które na pierwszy rzut oka są mniej atrakcyjne. Wtedy, licząc na zainteresowanie ze strony mężczyzn, mogą czekać bardzo długo na swojego wybrańca. Tym bardziej panie powinny brać sprawy w swoje ręce.
Sytuacja, w której dziewczyna inicjuje znajomość z interesującym ją mężczyzną, zdarza się na tyle rzadko, że prawdopodobieństwo odrzucenia w pierwszym momencie jest bardzo małe. Po pierwsze: faceci są próżni i samo zainteresowanie się nimi przez przedstawicielkę płci przeciwnej powoduje znaczącą poprawę ich samopoczucia i łechtanie ego. Po drugie normy społeczne nie dopuszczają arogancji wobec kobiet, a poza tym „kobiecie się nie odmawia”. Oznacza to, że nawet jeśli mężczyzna nie jest zainteresowany bliższą znajomością, raczej nie będzie się zachowywał brutalnie i protekcjonalnie wobec nowo poznanej dziewczyny. Co innego panie, które muszą być czasami bezwzględne, bo nie mogłyby się opędzić od natrętnych samców.
Nasz świat pełen jest nieśmiałych, ale bardzo wartościowych facetów, których trzeba odkryć. Pewien mój kolega, tak jak Jej Ekscelencja, grana przez Wiesława Michnikowskiego w Seksmisji, nie ma śmiałości do kobiet. Nie jest to może najważniejsze, ale jest przystojny, inteligentny i ustawiony zawodowo. W relacjach służbowych bardzo pewny siebie i przebojowy, jednak w kontaktach z kobietami zacina się jak porysowana płyta winylowa. Przez bardzo długi czas był sam. Aż spotkał dziewczynę, która wzięła sprawy w swoje ręce. To ona pierwsza wyciągnęła go na randkę i ona pierwsza go pocałowała. Do teraz są razem, a minęło już 6 lat.
Żyjemy w czasach krystalizującego się równouprawnienia, a więc nie musicie się Panie obawiać dezaprobaty społecznej w związku z przejmowaniem przez Was inicjatywy w relacjach damsko męskich. Wykonanie pierwszego kroku nie oznacza automatycznie, że kobieta jest pozbawiona zasad moralnych, czy wręcz „łatwa”. Zapoczątkowanie przez Was znajomości może przynieść prawie wyłącznie korzyści i to dla obu stron. Dlatego szczerze zachęcam do aktywności…
|