|
Gry komputerowe jeszcze kilka lat temu były domeną głównie nastoletniej części naszego społeczeństwa, a w szczególności jego męskiej połowy. To dzieci i nastolatki poświęcają grom najwięcej czasu i de facto kreują ten rynek. Najbardziej znaczący rozwój gier komputerowych zarysował się w latach 90 tych, kiedy to komputery osobiste zaczęły masowo gościć w naszych domach. Wtedy to dorośli raczej się do nich nie zabierali i bardzo szybko komputery zostawały opanowane i zdominowane przez ówczesne dzieci i młodzież. Po roku dwutysięcznym struktura odbiorców gier komputerowych zaczęła się zmieniać, tzn. okazało się, że przed komputerem w celach rozrywkowych zasiadają również dorośli i to w sporej części. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta – dzieci i młodzież z lat 90tych dorosła, ale nie zmieniła swoich nawyków w spędzaniu wolnego czasu.
Od tego właśnie momentu w związkach damsko męskich zaczął się pojawiać problem przesiadywania mężczyzn przed komputerem. Kiedyś mamy i ojcowie zwracali uwagę swoim pociechom: „nie siedź tyle przed komputerem, wzrok sobie zepsujesz”. Teraz żony i partnerki dostają szału widząc swoich mężów i partnerów z dłońmi na myszy i klawiaturze, niewidzących świata poza 17 calami swojego monitora.
Od niedawna życie realne dodatkowo utrudnione jest przez gry internetowe, które są jeszcze gorsze niż zwykłe gry komputerowe. Gry internetowe wciągają znacznie bardziej, ponieważ nie można ich przerwać. W normalnych grach zapisuje się stan gry funkcją „save” i można spokojnie wrócić do niej w dowolnym czasie, a rozgrywkę zastaniemy dokładnie w tym samym momencie, w którym ją opuściliśmy. W grze internetowej wzięcie urlopu oznacza spadek w statystykach i niższą pozycję, a na to ambitni gracze nie chcą sobie pozwolić. Dlatego grający niechętnie przerywają taką grę, a żeby odnieść w niej sukces, muszą siedzieć w Internecie codziennie. W Unii Europejskiej uzależnienie od gier internetowych uznano już za jednostkę chorobową.
Takie uzależnienie ma szereg negatywnych konsekwencji w budowaniu relacji damsko męskiej, bo oddala partnerów od siebie. Ogranicza kontakt i sprawia, że trudniej się porozumieć.
Droga dziewczyno, żono. Mimo wszystko w Twoich rękach jest wiele argumentów, dzięki którym Twój mężczyzna może wyrwać się ze szponów tego elektronicznego uzależnienia.
Czasami wystarczy zaproponować coś wspólnego, coś ekscytującego i angażującego obie osoby. Jeśli zaproponujesz oglądanie razem „Na wspólnej”, albo „M jak miłość”, nie zdziw się, że nie spotkasz się z jego zrozumieniem. Pamiętaj też, że odwoływanie się do poczucia winy i marudzenie tylko pogarsza sprawę powodując na wstępie złe emocje. Wspólne pójście do kina, na basen, czy na imprezę może być dobrym początkiem wyciągania go ze świata wirtualnego.
Mam koleżankę, która zawsze potrafi oderwać swojego faceta od komputera, z korzyścią dla obojga. Zakłada w tym celu odpowiednią bieliznę… albo jej po prostu nie zakłada i to wystarczy. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby jej chłopak kontynuował granie wobec takich argumentów.
Na koniec mam jeszcze jedno wyjście, które tylko na pierwszy rzut oka może być szalone i nierozsądne. Spróbuj zagrać razem z nim. Sam to przetestowałem. Wspólne granie może naprawdę bardzo pozytywnie wpłynąć na związek.
|