|
90-60-90, a może 100-70-100 lub 80-55-80? Które z wymiarów świadczą o atrakcyjności lub jej braku?
W poradnikach dla Pań, na internetowych stronach dla kobiet i wszelkiej prasie oraz programach telewizyjnych poświęconych urodzie, kluczowym zdaje się być aspekt wymiarów tu i ówdzie. Co chwila dowiadujemy się o nowych kremach wyszczuplających, dietach oczyszczająco-odchudzających, czy ćwiczeniach wysmuklających. Większość pań jest przekonana, że osiągnięcie wymarzonych wymiarów poprzez głodówki, katorżnicze ćwiczenia, zabiegi, operacje plastyczne itp. sprawi, że staną się pociągające. Dla mężczyzn. A może dla innych kobiet? Zresztą to bez znaczenia. Opowiem Wam Drogie Panie, jak my to widzimy.
O atrakcyjności kobiet rzeczywiście w dużej mierze decyduje wizerunek zewnętrzny. Ale w błędzie są panie, które myślą, że determinowany jest on wyłącznie przez centymetry w obwodach. Kobieta nie powinna oczywiście wyglądać ani jak pączek, ani jak szkielet, bo wszelka przesada działa na niekorzyść. Jednak należy pamiętać, że wielu mężczyzn nie ma jasno sprecyzowanego typu kobiety, który im się podoba, np. że lubią tylko blondynki o wzroście 170 cm z biustem rozmiaru „C”. Każdą kobietę rozpatrujemy indywidualnie i zwracamy szczególną uwagę na te panie, które mają „to coś”. Tylko, co to jest „to coś”???
Uroda jest w głowie, a nie w biuście, biodrach, pośladkach czy nogach. Faceci postrzegają za bardziej ponętne te kobiety, które wiedzą, że na atrakcyjność składa się cały szereg cech oraz zachowań, no i potrafią tę wiedzę wykorzystać. Pociągają nas dziewczyny, które swoim poruszaniem się, sposobem mówienia, mimiką i gestykulacją pokazują „patrzcie, jestem atrakcyjna i wiem o tym”. Podobają się nam kobiety, które są zadbane, wiedzą jak dobrać dla siebie odpowiedni strój, makijaż, czy fryzurę i dobrze zaprezentować się bez względu na swoje wymiary. Każda kobieta ma jakieś mocne strony, zarówno w wyglądzie zewnętrznym jak i osobowości. Mogą to być zgrabne nogi, śliczny uśmiech albo umiejętność prowadzenia ciekawych rozmów, czy erudycja (o tak, drogie panie, błyskotliwe kobiety bardzo się nam podobają!). Atrakcyjność oznacza dla mnie wydobycie i uwydatnienie tych atutów w świadomy sposób.
Ostatnio mój kolega nie mógł się napatrzeć na jedną z gwiazd show businessu. Jest to pani o krótkich włosach blond, pełna kobiecych kształtów, która w żaden sposób nie przystaje do jego wcześniejszych upodobań (wydawało mu się, że lubi wyłącznie filigranowe brunetki). Zapytałem „Jak to możliwe, przecież ty takich nie lubisz?”, a on mi na to „Też tak myślałem, ale ona ma ”. Nie trzeba było długiej analizy, żeby ustalić, iż „tym czymś” było jej spojrzenie połączone z niesamowicie wdzięcznym sposobem poruszania się oraz mówienia. I to wystarczyło, aby mój kolega nie mógł od niej oderwać wzroku.
Chyba każda kobieta może mieć to coś i być atrakcyjną. Wystarczy się trochę postarać, znaleźć to i pokazać wszem i wobec :).
|